sobota, 19 czerwca 2010

Anna Bedyńska: Im więcej wiemy, tym więcej widzimy


fot. ZDJĘCIE ROKU GPP 2005: Anna Bedyńska "Gazeta Wyborcza". Chora na białaczkę dziewczynka pociesza swoją matkę.
Idealistka, fotograf, matka. Takimi przymiotnikami mogłabym opisać fotoreporterkę Annę Bedyńską. W swoją pracę wkłada coś więcej niż codzienny wysiłek. Wizyty w szpitalu onkologicznym odchorowała ciężką grypą, w domu niepełnosprawnej umysłowo rodziny spędziła tyle czasu, że stała się niewidzialna jak mebel. Jej praca pokazuje, że można wejść z obiektywem w czyjeś życie, a jednocześnie okazać bohaterom reportażu szacunek, troskę i współczucie.
[...]

Joanna Sabak: Masz w pamięci takie zdjęcia, które mogłaś zrobić, a jednak nie zdołałaś lub nie chciałaś nacisnąć spustu migawki?
Anna Bedyńska: Zdjęcia, które pamiętam najlepiej ze wszystkich swoich zdjęć, to właśnie te niezrobione. Na przykład w szpitalu onkologicznym. Mam w głowie taki obraz: oczy matki, która siedzi przy swoim dziecku. Wbite wysoko w sufit. Oczy madonny. Ta sytuacja mnie tak onieśmieliła, była tak magiczna, że nie zrobiłam wtedy zdjęcia. Nie wiem, czy z szacunku do tej chwili, czy ze strachu, że ją zburzę. A chwila była dla mnie niemal święta.
[...]

Fragment wywiadu zamieszczonego na portalu MobilneKobiety.pl
Rozmawiała: Joanna Sabak

Czytaj więcej...

środa, 2 czerwca 2010

Od Hong Kongu do porządku na biurku: Feng Shui w pracy

Fot. z portalu gazeta.pl
W zachodnim świecie Feng Shui najczęściej kojarzy się z gazetowymi poradami "Jak szybko i bez wysiłku polepszyć swoje życie". Stawiamy na biurku gipsowego smoka, wieszamy dzwonki wietrzne, kupujemy złotą rybkę i dziwimy się, że nasze życie wcale się nie zmienia. Nic dziwnego. 
W Feng Shui chodzi przecież nie o bibeloty, ale o przestrzeń i ludzkie emocje.


Hong Kong, Singapur i Tajpej - trzy miasta, które można nazwać biznesowymi centrami regionu, od lat wykorzystują chińską sztukę aranżacji wnętrz w niemal wszystkich budowanych tam biurowcach i centrach biznesowych. Tamtejsze hotele, banki czy centra biznesowe mają swoich konsultantów, którzy nie tylko doradzają przy projekcie, czy wystroju wnętrz, ale decydują także o rozmieszczeniu i doborze pracowników. Feng Shui, chińska sztuka oswajania przestrzeni, powoli wkracza także do świata zachodniego. Z powodzeniem stosowana w prywatnych domach, do biur wkracza raczej po ciuchu. Złą sławę zawdzięcza wiedzy czerpanej z gazet. Szablonowe porady pism popularnych informują, że powinniśmy wypełnić dom czy gabinet tandetnymi podróbkami chińskich posążków i obrazków. Wystarczy jednak zamienić kilka słów z ekspertem od Feng Shui, a obawy znikają jak ręką odjąć.

Artykuł opublikowany na portalu GazetaPraca.pl
Autor: Joanna Sabak

Czytaj więcej...

piątek, 7 maja 2010

Marketing szlachecki

W języku marketingu nazywa się ich promotorami, potocznie: naganiaczami. Ich zadaniem jest przyciągnąć do restauracji odpowiedniego klienta. Takiego, który nie tylko zamówi drogą kawę, ale też zaprosi na biznesowy lunch swoich zagranicznych gości. W okolicach warszawskiego Starego Miasta znani są jako chodząca informacja turystyczna, obiekt fotograficzny i źródło wiedzy praktycznej. A wszystko to opakowane w strój sarmackiego szlachcica.

Naganiacze są zjawiskiem starym jak świat. Zawód ten wywodzi się z czasów, gdy pewnego rodzaju rozrywki dostępne były jedynie za zamkniętymi drzwiami. Już w starożytności domy publiczne, palarnie opium i innego rodzaju "szemrane lokale" dyskretnie płaciły naganiaczom za sprowadzanie klientów. Jeszcze w latach 50' ubiegłego wieku lokale oferujące tańce erotyczne musiały mieć zasłonięte okna i jak najmniej widoczny afisz. O przepływ klientów dbali niepozorni agenci, zaczepiający klientów na ulicy. Dzisiaj naganiacze, czy też, profesjonalnie mówiąc, promotorzy nie muszą ukrywać się w cieniu....


Pełny artykuł dostępny na portalu GazetaPraca.pl
Autor: Joanna Sabak

Czytaj więcej...

piątek, 23 kwietnia 2010

Zabawiają zawodowo

Prawdziwy wodzirej nie jest klaunem w przebraniu, nie organizuje wiejskiej przytupajki, nie jest poślednim zabawiaczem. Nie wyciąga królika z kapelusza, nie nawołuje ze sceny: "Wszystkie pary tańczą". Znacznie bliżej mu do funkcji animatora i aktora. Nowoczesny wodzirej nosi frak, cylinder, ma nienaganne maniery i prawdziwą charyzmę.

Według słownika wodzirej to "osoba przewodząca innym". Mówiąc w skrócie: osobnik alfa, którego dobry nastrój przekłada się na powodzenie całej imprezy. Żeby wykonywać ten zawód, trzeba mieć w sobie to "coś", element dobrej zabawy, którym można zarazić innych. Trudno nawoływać do tańca z niechęcią i bez zaangażowania. Warsztatem wodzireja są przecież emocje i osobowość. Tutaj, jak nigdzie indziej, liczą się predyspozycje.

Zdj. pochodzi z archiwum jednego z bohaterów, Zdzisława Salisa.

Pełny artykuł dostępny na portalu GazetaPraca.pl
Autor: Joanna Sabak

Czytaj więcej...

piątek, 9 kwietnia 2010

Wypuszczanie łacha na wolność

Fot. by Azja
Szafa każdej modnej dziewczyny pęka w szwach od zbędnych ciuchów. Z jednej strony, żal cokolwiek wyrzucić, z drugiej – nie ma miejsca na nic nowego. Co zrobić w takiej sytuacji? Należy wymienić łachy na inne, zgodnie z zasadą „co moje, to twoje”. I właśnie temu służą imprezy z cyklu „Uwolnij Łacha” – swobodnej cyrkulacji odzieży.

Kasia Ogonowska, Ola Monola i Teresa Skubij już po raz czwarty zorganizowały na warszawskiej Pradze swoją łachową rewolucję. „Za każdym razem bierzemy większą salę i zawsze okazuje się, że miejsca jest za mało” – skarży się Ola między jednym wydawanym biletem a drugim. Bilet sam w sobie jest łachem, a dokładnie – własnoręczną produkcją pomysłodawczyń cyklu. Tym razem była to filcowa broszka z kolorowymi tulipanami...

Pełny artykuł dostępny na portalu: MobilneKobiety.pl
Autor: Joanna Sabak 

Czytaj więcej...

Ogrzyce, kurtyzany i inne bajki

Fot. Marcin Dorociński
Według stereotypu gracze gier fabularnych to oderwani od rzeczywistości, ubrani na czarno smutni ludzie, którzy lubią udawać kogoś, kim nie są. Głównie faceci. Jak więc opisać spory odsetek pań wcielających się w role wampirów, wilkołaków, królowych czy elfów? Otóż są to kobiety. Stuprocentowe i na szpilkach.

Dobrą ilustracją stereotypów krążących na temat graczy jest norweski film pt. „Astropia”. Główna bohaterka znajduje pracę w sklepie z fantastyką i trafia do środowiska miłośników gier typu RPG. Twórcy filmu przedstawili graczy jako inny gatunek ludzi, którzy nie dość, że wcielają się w rycerzy i smoki, to jeszcze w to wszystko wierzą.

Sztuka udawaniaW Paradox-Cafe, klimatycznej knajpce w Warszawie, miłośniczki gier RPG obejrzały „Astropię” przy kuflu piwa, śmiejąc się życzliwie. One wiedzą, jak jest naprawdę – równie dobrze akcja filmu mogłaby się dziać w tym hermetycznym miejscu. Na forum knajpki co i rusz pojawiają się ogłoszenia typu „Potrzebuję sukni z trenem”, „Pożyczę trupią czaszkę”, albo „Czy ktoś ma skrzydła?”. Bywalcy tego miejsca to głównie osoby związane z systemami gier, konwentami graczy, z literaturą science fiction i fantasy, czy po prostu szukające drużyny na kolejną rozgrywkę. Tutaj też gracze idą o krok dalej, uczestnicząc w LARP-ach, czyli kostiumowej odmianie gier fabularnych....
Pełny atykuł dostępny na portalu MobilneKobiety.plAutor: Joanna Sabak

Czytaj więcej...

środa, 7 kwietnia 2010

Sekretarka Alfreda Nobla – Berta von Suttner

„Po czasowniku «kochać», czasownik «pomagać» jest najpiękniejszym czasownikiem na świecie” – pisała Berta von Suttner, pierwsza kobieta uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla. Była pacyfistką w czasach, kiedy wojnę powszechnie uważano za jedno z podstawowych narzędzi w polityce. Bliska przyjaciółka Alfreda Nobla, zaczynała jako jego sekretarka.
 „Alfred Nobel nie żyje. Zaznaczam tą stratę w moim pamiętniku pojedynczym zdaniem. Wieść ta – a dowiedziałam się o tym z gazet – była dla mnie przykrym zaskoczeniem. Więzi dwudziestoletniej przyjaźni zostały przerwane” (wszystkie cytaty pochodzą z książki „Memoirs of Bertha von Suttner: The Records of an Eventful Life”, Bibliofile 2008, tłumaczenie własne, przyp. red.). Tak 12 grudnia 1896 roku Berta von Suttner odnotowała w swoim pamiętniku śmierć jednego z najbardziej znanych wynalazców w historii. Była jego asystentką zaledwie przez tydzień, została przyjaciółką i powierniczką na prawie 20 lat...

Pełny artykuł dostępny na portalu MobilneKobiety.pl 
Autor: Joanna Sabak

Czytaj więcej...